|
31.12.2008 - 03.01.2009 nasza galeria zdjęć I tak postarzał nam się TIR o cały jeden roczek... To już wspólny 5 rok w różnym składzie osobowym, ale z roku na rok coraz bardziej licznym. Nowy 2009 Rok przywitaliśmy w 12-osobowym składzie w jednym z pensjonatów w Chmielnie na Kaszubach. Pomimo, że trudno było w listopadzie znaleźć jakiekolwiek lokum na zabawę sylwestrową, nam jak zwykle się poszczęściło i miłym zaskoczeniem dla wszystkich uczestników były warunki, w jakich przyszło nam witać ten Nowy Rok.
W sylwestrową środę ok. godz. 17.00 zaczęliśmy zjeżdżać się do pensjonatu i od razu zabraliśmy się za dekorację pomieszczeń, a także stołu. Składkowe jedzonko przygotowane przez każdego z nas nie odbiegało niczym od smakołyków renomowanych restauracji, a różnorodność szampanów i innych trunków też zapowiadała się imponująco. Dalej, jak to zwykle bywa w polskiej tradycji, wystrzały tychże szampanów, życzenia noworoczne, odpalenie petard i rakiet oraz zabawa do późnych godzin nocnych.
Podczas Noworocznego śniadania stwierdziliśmy, że wszyscy są w znakomitej kondycji i zdrowiu, co postanowiliśmy wykorzystać na czynną rekreację. Udaliśmy się na oddaloną od naszego domku o 15 metrów taflę jeziora, aby sprawdzić swoje umiejętności w jeździe na łyżwach. Jakby tego było mało przed obiadem postanowiliśmy udać się na spacer pod Górę Tamową. A wieczorem pokazaliśmy nowemu 2009-mu, że nie boimy się kryzysu światowego i poszliśmy na całość...
Następnego dnia od rana - pokuta. Głośna pobudka przy pomocy zespołu 2+1 /"wstawaj szkoda dnia"/ i zmagania z naturą i samym sobą podczas przygotowanych przez Andrzeja i Tomka zawodów na orientację w terenie leśnym. Po krótkim szkoleniu otrzymaliśmy mapki, listy startowe oraz kompasy i ruszyliśmy ok. godz. 10.00 w dwuosobowych zespołach zmierzyć się z poważnym wyzwaniem; dla większości z nas po raz pierwszy...
Trasa do pokonania to ok. 12 km, pod warunkiem prawidłowej nawigacji w terenie niełatwym, gdyż wysoczyzna w tym rejonie jest bardzo pokaźna. Po ok. 5 godzinach ostatnia z ekip zameldowała się na mecie.
Po ogłoszeniu wyników pogratulowaliśmy organizatorom marszu dobrze przygotowanej zabawy, a sobie samym hartu ducha i tak w ogóle udanego powrotu, po czym udaliśmy się na wspólny obiad do pobliskiej restauracji...
Wieczorne wspominki odbyły się w bardzo jak zwykle wesołej atmosferze. Ostatniego dnia pobytu /sobota/ od rana bacznie obserwowaliśmy aurę i nieśmiało prószący śnieg, gdyż mieliśmy zaplanowany jeszcze kulig. Opady śniegu okazały się jednak zbyt spóźnione i kulig postanowiliśmy przełożyć na inny termin. W zamian wykorzystaliśmy czas na kolejny spacer do kilku nieodnalezionych punktów marszu na orientację z dnia poprzedniego oraz odwiedzenie zamku w Łapalicach.
Ok. godz. 14.00 po trzech wspólnie spędzonych dniach w dobrych nastrojach, pełni optymizmu na kolejne wspólne imprezy w 2009 roku, rozjechaliśmy się do domów. Komentarzy: 9 |