|
21.06.2009 nasza galeria zdjęć W tę niedzielę, przy okazji "rowerowego kręcenia", odwiedziliśmy Adventure Park w Gdyni Kolibki. Szyki nieco pomieszała nam pogoda - deszczowe chmury skutecznie wystraszyły część zadeklarowanych uczestników rajdu. Najwytrwalszych, którzy przetrwali tę próbę, czekała za to nagroda w postaci ekstremalnych doświadczeń w Parku Linowym!
Wyruszyliśmy z Moreny. Przez poligon, w kierunku lasów Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Nieco "zakręceni" dojechaliśmy na osiedle Wiszące Ogrody przy Auchan. Tutaj postanowiliśmy przeczekać deszcz, który padał coraz mocniej. W końcu daliśmy za wygraną, założyliśmy przeciwdeszczowe kurtki (znaczy się założyli ci, którzy je mieli ;)) i ruszyliśmy dalej. Pierwotnie planowaliśmy trzymać się przez cały czas niebieskiego szlaku, ale ścieżka w Dolinie Strzyży wyglądała wyjątkowo mało przejezdnie. Po sforsowaniu strumyka i próbie podprowadzenia ślizgających się po błocie rowerów pod górkę, postanowiliśmy zawrócić i do Matemblewa dojechaliśmy szlakiem zielonym. Tu też przestał nas w końcu nękać deszcz i potem mieliśmy już całkiem fajną pogodę. W Matemblewie wróciliśmy na niebieski szlak. Nim dojechaliśmy do Oliwy. Ponieważ gonił nas trochę czas (w Adventure Park byliśmy umówieni na daną godzinę), zrezygnowaliśmy z leśnych ścieżek na rzecz miejskiej ścieżki rowerowej i w szybkim tempie dotarliśmy do Gdyni Kolibki. Tutaj już czekała na nas Asia z koleżanką - kolejne amatorki mocnych wrażeń. Park Linowy. Najpierw, wyposażeni w stosowne akcesoria: uprząż, kask i rękawiczki, przeszliśmy pod okiem instruktora "szkółkę". A potem po sznurowej drabince wspięliśmy się w korony drzew i rozpoczęła się małpia przygoda. ;) Trzeba przyznać, że łatwo nie było. Najbardziej karkołomne okazało się przejście mostem zbudowanym z pojedynczych "huśtawek", które rozjeżdżały się pod nogami, zmuszając do prawdziwie małpich wygibasów. Każda następna przeszkoda po tym to był już pikuś! A niektóre osoby doszły do wniosku, że stanowczo bezpieczniej czują się bliżej Matki Ziemi i chyba skakanie po drzewach nie jest ich powołaniem. :) Po opuszczeniu Parku Przygody pojechaliśmy jeszcze (nieco okrężną drogą ;)) do zlokalizowanej w pobliżu platformy widokowej. Jest to betonowa wieża z masztem telekomunikacyjnym o wysokości 28 m. Z ponad 100 m n.p.m. mogliśmy podziwiać rozległą panoramę Gdyni i Sopotu. Ze względu na dość późną już godzinę postanowiliśmy wrócić do domu przez miasto. I pomknęliśmy przez Trójmiasto ścieżką rowerową. Komentarzy: 3 |