Strona główna arrow Relacje z wycieczek arrow Niedzielne upały czyli Mierzeja Wiślana
Menu główne
Strona główna
O nas
Niusy
Relacje z wycieczek
Fotki
Pogoda
Warto zobaczyć
Kontakt z nami
Szukaj
Forum TIR

Advertisement
 
Advertisement
 
Advertisement
 
Advertisement
 
Advertisement
 
Niedzielne upały czyli Mierzeja Wiślana PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 25
KiepskiBardzo dobry 
Napisał(a): Mirek   
środa, 23.08.2006

Po dłuższej przerwie urlopowej udało się nam wreszcie zmontować wycieczkę. Prognozy były zachęcające więc wybraliśmy wariant małoskomplikowany terenowo - licząc przy tym na kilka nowych twarzy w naszej grupie.

Celem "wyprawy" była Mierzeja Wiślana bez określonego bliżej punktu docelowego. O godzinie 8.30 przy Zielonej Bramie zjawiło się 8 osób (tu uwaga: dwóch nowych kolegów - dzięki Wam za przybycie i towarzystwo - zapraszamy ponownie).
Krzysztof towarzyszył nam do promu w Świbnie, gdyż chciał nas tylko poznać, a że był nierozjeżdżony i wybierał się na dniach, chyba w Dolomity, wymieniliśmy namiary i pożegnaliśmy się tymczasem.
Grono pozostałe okazało się dosyć mocne w nogach więc nie żałowaliśmy sobie tempa. Pogoda była super na rower i tylko z okolic Elbląga nadciągały złowieszcze chmury. Jadąc żółtym szlakiem w lesie nadmorskim udało się utrzymywać średnią w granicach 20 km/h, co jak na takich emerytów, takich jak my nie jest chyba wynikiem najgorszym. Płynność jazdy zakłóciła nam, na kilkanaście minut, złapana guma - tym razem w moim tylnym kole.
Po naprawie śmignęliśmy tym samym szlakiem prosto do Kątów Rybackich. Tutaj w planie był mały popas oraz konsumpcja w barze przyplażowym. Słonko schowało się już za chmurami, więc po małym piwku i próba wody. Woda już nie taka jak w lipcu lecz zrobiła dużo dobrze (tym, którzy posiadali sprzęt plażowy, pozostali mogli tylko popatrzeć). Ponieważ z pogodą robiło się coraz gorzej, uznaliśmy, że wracamy do domu i oddaliśmy się na dłużej rozkoszom konsumpcji gastronomicznej, a przy okazji spoglądając kątem oka na spragnione słońca, co ładniejsze plażowiczki (w końcu była to czysto samcza wyprawa). Po zaspokojeniu głodu, a przede wszystkim pragnienia udaliśmy się w drogę powrotną, o której nie ma co pisać. Lało aż do Sobieszewa. Zmoczeni, ubłoceni ale zadowoleni - od Sobieszewa już bez deszczu dotarliśmy do naszego grodu Gdańska.
I tu ważna sprawa. Arek zaprosił nas na piwko i dobrą kawę do jednej z bardziej znanych, gdańskich restauracji, w której spędziliśmy czas pozostały. --- Wielkie dzięki Arkowi !!! --- W
knajpiannym ogródku, w atmosferze jarmarkowego Gdańska czas szybko upłynął i należało się już ewakuować. Ponieważ cenimy sobie nasze uprawnienia do prowadzenia pojazdów, zdaliśmy się na nasze jednośladowe rumaki, a one już bezbłędnie doprowadziły wszystkich do swoich domostw.
Statystyka wg mojego licznika:
Dystans: 94.44 km
Średnia prędkość całej wycieczki: 18.35 km/h
Jak zwykle zapraszamy do obejrzenia fotek

Fotki z wycieczki  


Pozdrower
Mirek


ps. Najbliższe plany:
- Lasy Mirachowskie,
- Bory Tucholskie (2 dni z noclegiem i ogniskiem),
- Hel (w jedną stronę statkiem).

discussKomentarzy: 3
 
< Poprzedni   Następny >


Najlepsze sklepy rowerowe w Polsce: Sklep Rowerowy

Valid XHTML 1.0!   Valid CSS!   AnyBrowser!   Firefox.pl   Open Source Initiative OSI